Czym jest dla mnie śpiew.Śpiew to coś fantastycznego,coś co dostaliśmy bezpośrednio od Pana Boga i teraz to od nas zależy czy to wykształcimy i z tego skorzystamy czy pogrzebiemy nasze umiejętności karmieni negatywnymi myślami i ocenami innych często niesłusznie głoszonymi.Trzy podstawowe zasady które pozwolą nam zadziwić innych :
1.Śpiew prosto z serca.
Musimy śpiewać to co tak naprawdę czujemy,to cudowny sposób przekazania innym ludziom tego co czujemy czego się boimy czego oczekujemy od życia i za co dziękujemy ale najważniejsze..musi to być szczere.
2.Pozostań sobą
Nie słuchajmy nikogo kto nam dyktuje kim mamy być kiedy śpiewamy, ani jak mamy to zaśpiewać.A kiedy los sie do nas uśmiechnie to nie pozwólmy by możliwość osiągnięcia sukcesu czy sławy zmieni nas w kogoś innego.To bardzo zgubny moment i tylko najbardziej wytrwali cieszą sie sławą. Pamiętajmy o tym by pomagać innym tyle ile możemy.I by pozostać człowiekiem.
3.Ćwiczmy ćwiczmy i jeszcze raz ćwiczmy
Bez treningu nie ma efektów.Choćby nie wiem jak żarliwie byśmy się modlili o piękny głos i nie robili w tym kierunku zupełnie nic nie dostaniemy tego.Praca praca i jeszcze raz praca.
A to mój kanał na yt
https://www.youtube.com/channel/UCpT_xREZi3HE40BS19WHDHQ/videos
Wchodźcie i pomóżcie mi w spełnieniu marzeń :-)
sobota, 19 lipca 2014
piątek, 18 lipca 2014
Grand-mère
Czy mieliście wrażenie że ktoś kogo kochacie zwyczajnie odchodzi od zmysłów mimo ze usilnie chcecie by tak nie było?Ja właśnie tak mam.Kocham moją babcie jak drugą mamę.To ona mnie uczyła potem jak mam się zachowywać względem innych ludzi kiedy moja mama zmarła.To ona pokazywała mi jak piec ciasta,gotować obiady czy przygotowywać śniadania.Ale po prostu z wiekiem wszystko zaczyna jej sie mieszac a to stwarza zagrożenie nie tylko dla innych ale i dla samej jej.Czasem zdarza sie jej wmówić komuś że coś zrobił mimo że tak nie było ale nie winie jej za to.Po prostu mam mało cierpliwości do niej a z drugiej strony tak bardzo jest mi jej żal.Pomagam jej jak moge ale nie wszystko potrafie robić.A do niektórych rzeczy po prostu mnie nie dopuszcza.:(Mimo wszystko kocham ją nad życie.
To zdjęcie które zamieszczam na na pod spodem najbardziej kojarzy mi sie z babcia z dzieciństwem.Ona wszystko widziala można nawet powiedziec ze wszystko również słyszala.Moja grusza ,która rośnie na przeciwko domu babci i dziadziusia.
To zdjęcie które zamieszczam na na pod spodem najbardziej kojarzy mi sie z babcia z dzieciństwem.Ona wszystko widziala można nawet powiedziec ze wszystko również słyszala.Moja grusza ,która rośnie na przeciwko domu babci i dziadziusia.
środa, 16 lipca 2014
Village
Po ciężkim dniu przyszedł dzień jeszcze cięższy.Nieważne jak bym się starała ciągle mam wrażenie że jestem nikim ważnym i w sumie nikim ogólnie.Mam wrażenie że jest ze mną coraz gorzej,coraz więcej rozmyślam o samobójstwie nie wiem czy to po prostu przez to że nie spełniłam moich planów i nie mam niczego czy dlatego że widze ten zawód w oczach mojej najbliższej rodziny...
A może dopadła mnie letnia melancholia w sumie sama nie wiem...
A może dopadła mnie letnia melancholia w sumie sama nie wiem...
wtorek, 15 lipca 2014
Conditionnement!
No i stało się wakacje już nadeszły a ja ciągle siedzę w domu czując jakby czas się dla mnie zatrzymał.Żyję jak w totalnym Matrixie.(Nie ma pracy ciągłe deja-vu MonDieu ile jeszcze?)Jakby The Walking Dead przeniosło się do mojego domu z tą różnicą, że jeszcze mój mózg nie został zjedzony przez zombie.Mieszkam w lesie i nie dzieje się totalnie nic.Te rutyne od czasu do czasu przerywa płacz przepraszam...ryk nowonarodzonego dziecka mojej sąsiadki.Swoją drogą to ciekawe jak normalni ludzie którzy są wykształceni i mają już 60 na karku zmieniają się w zacofanych infantylnych niedorozwojów.Nie nie obrażam ich bezpodstawnie.Dlaczego?Już wyjaśniam.
Dzisiejsze przedpołudnie...staram się nauczyć na egzamin teoretyczny z nauki jazdy.Błogi spokój,tylko mucha od czasu do czasu przeleci koło mojego okna i nagle...."Łe,łe" zaatakowało moje uszy,to było jeszcze nic.Oo chwili usłyszałam "Aaaaaaaa aaaaaaa zaraz zrobimy kupke."Ten głos należał do mojej sąsiadki.Cóż jej sposób uspokajania małego dziecka mnie zaintrygował.Im głośniej ona zaczynała wyć tym dziecko bardziej przeraźliwie płakało.Aż w pewnym momencie poziom lamentu tego malucha urósł do rangi takiej jakby to dziecko kołysał co najmniej Hannibal Lecter a pomagał mu Kuba Rozpruwacz.Ani na chwile żadna z osób będących przy małej/małym (Pytanie'Czego płaczesz?' nie pozwala na dokładne rozooznamie owego niemowlęcia) nie zadała sobie trudu by zauważyć czy powodem kwilenia a potem dramatycznego ryku może być kolka.No ale oczywiście kryzys został zażegnany.
Popołudniu drylowałam wiśnie.Iście pasjonujące zajęcie przy którym można albo zbliżyć się do domowników wydłubując z owoców pestki agrafką albo ćwiczyć cierpliwość by owego narzędzia nie wsadzić komuś w oko.
Aż wreszcie jedno wielkie Conditionnement czyli pakiwanie do babci.W tej sytuacji Nigdy nie wiem co mam zabrać zawsze jest mi tam albo za gorąco jak na Sacharze albo za zimno wręcz lodowato jak na Syberii.I bądź tu człowieku mądry...eh
Dzisiejsze przedpołudnie...staram się nauczyć na egzamin teoretyczny z nauki jazdy.Błogi spokój,tylko mucha od czasu do czasu przeleci koło mojego okna i nagle...."Łe,łe" zaatakowało moje uszy,to było jeszcze nic.Oo chwili usłyszałam "Aaaaaaaa aaaaaaa zaraz zrobimy kupke."Ten głos należał do mojej sąsiadki.Cóż jej sposób uspokajania małego dziecka mnie zaintrygował.Im głośniej ona zaczynała wyć tym dziecko bardziej przeraźliwie płakało.Aż w pewnym momencie poziom lamentu tego malucha urósł do rangi takiej jakby to dziecko kołysał co najmniej Hannibal Lecter a pomagał mu Kuba Rozpruwacz.Ani na chwile żadna z osób będących przy małej/małym (Pytanie'Czego płaczesz?' nie pozwala na dokładne rozooznamie owego niemowlęcia) nie zadała sobie trudu by zauważyć czy powodem kwilenia a potem dramatycznego ryku może być kolka.No ale oczywiście kryzys został zażegnany.
Popołudniu drylowałam wiśnie.Iście pasjonujące zajęcie przy którym można albo zbliżyć się do domowników wydłubując z owoców pestki agrafką albo ćwiczyć cierpliwość by owego narzędzia nie wsadzić komuś w oko.
Aż wreszcie jedno wielkie Conditionnement czyli pakiwanie do babci.W tej sytuacji Nigdy nie wiem co mam zabrać zawsze jest mi tam albo za gorąco jak na Sacharze albo za zimno wręcz lodowato jak na Syberii.I bądź tu człowieku mądry...eh
Bonjour :-)
Bon jour a raczej bon soir bo przecież już wieczór.Dobra, przestaję się wygłupiać i już spieszę się z wyjaśnieniem kim jestem i czemu zabieram kawałek internetowej przestrzeni.Otóż pięknego kwietniowego popołudnia kiedy świat nie był jeszcze zdominowany przez Facebook a o narodzinach i ważnych wydarzeniach można było dowiedzieć się tylko odwiedzając daną szczęśliwą mamę, kiedy jeszcze nie robiono sobie śniadań tylko po to by zrobić fotografie i przerobić ją biliardem aplikacji a potem wysłać znajomym na Instagrama,kiedy jeszcze słowo SWAG mogli zrozumieć tylko kosmici a zwykły znak większości i trójka pełnił tylko ważne funkcje w matematyce na świat przyszła mała niepozorna grzeczna jak aniołek (wiadomość od pewnego źródła) dziewczynka o słodkim uśmiechu i niewinnym spojrzeniu która z roku na rok wykazywała coraz większe zdolności artystyczne (śpiewała nawet o kwiatkach rosnących na łące czy żuku gnojarzu - słowo!)która od tych parudziestu lat próbuje sie wybic.I wierzy ze jej sie to uda.Na razie jednak chce tylko pochwalić się swoimi spostrzerzeniami i może wam pomóc.Ogólnie ma 24 lata i głowe na tranzystorach :-)
Bonjour alles ! Oto moi :-) a to mon journal :-)
Bonjour alles ! Oto moi :-) a to mon journal :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


